Madera lądowo

Tak autochtoni określają swój maleńki kawałek świata, którym jest Madera, niecałe dziewięćset tysięcy lat temu wynurzył się nagle z głębin Atlantyku. Zahuczało, zawrzało, ocean spowiły hektolitry pary i podwodny wulkan wypluł Maderę oraz kilka okolicznych wysepek. Całość oddalona jest o niespełna czterysta mil morskich na zachód od wybrzeży Afryki i nieco ponad dwieście na północ od Wysp Kanaryjskich. W skład archipelagu, oprócz wyspy-matki wchodzą jeszcze Wyspy Pustynne oraz Porto Santo. Ta ostatnia jest obowiązkowym punktem zwiedzania, szczególnie jeśli dopływamy od strony Europy.

Sama Madera liczy zaledwie 801 kilometrów kwadratowych i w całości zbudowana jest z lawy. Najwyższy szczyt, Pico Ruivo, mierzy 1862 metry nad poziomem morza i często przykryty jest gęstą czapą chmur. Pamiętajcie o tym wybierając się na wycieczkę w interior, gdyż pogoda – jak to w górach – bywa naprawdę kapryśna. W ciągu dosłownie kilkunastu minut, tropikalne wręcz słońce potrafi ustąpić miejsca rzęsistej ulewie. I na odwrót. Na zwiedzanie polecam wybrać się wynajętym samochodem, za który zapłacicie ok. 50 Euro/dzień. Wiele atrakcji znajduje się bowiem w głębi lądu lub na północnej stronie wyspy, gdzie z uwagi na potężne fale przybojowe nie znajdziecie żadnej mariny. W tym miejscu znowu wspomnieć muszę o górskim charakterze wyspy, gdyż tamtejsze strome i wąskie serpentyny wymagają pewnej wprawy za kółkiem.

Pomimo skromnych rozmiarów, Madera oferuje ogrom atrakcji. Dość powiedzieć, że była ulubionym miejscem „urlopowym” Marszałka Piłsudskiego, którego popiersie stoi w centralnym miejscu Funchal – stolicy wyspy, zaledwie kilkadziesiąt metrów od pomnika Jana Pawła II. A skoro już o pomnikach, jest tam też jeden poświęcony Cristiano Ronaldo, który urodził się właśnie w Funchal. Do miłośników wyspy należeli król Władysław III Warneńczyk, cesarz Karol I Habsburg, cesarzowa Sisi, Krzysztof Kolumb, Ernest Hemingway, a także sir Winston Churchil. Oprócz fenomenalnych miejsc widokowych, dziesiątek romantycznych kawiarenek i knajpek oraz urokliwych uliczek szczególnie warto odwiedzić Grutas de Centro Vulcanismo – muzeum wulkanicznej historii wyspy w São Vicente. Za jedyne 8 Euro zostaniecie przeniesieni na ponad godzinę do wnętrza wulkanu. Zwiedzicie labirynt jaskiń, zobaczycie erupcję na własne oczy, a także obejrzycie dwa kilkunastominutowe filmy. Wierzcie mi, warto. Ciekawą propozycją jest również przejażdżka kolejką linową Funchal-Monte, a także zwiedzanie Parque Temático w Santanie – muzeum nauki, historii i kultury. Koniecznie spróbujcie też Ponchy, lokalnego alkoholu.

download

Madera żeglarsko

Żeglarsko archipelag nie nastręcza wiele trudności. Kluczowe jest posiadanie dokładnej i aktualnej mapy oraz skrupulatne przeliczanie pływów – uwaga: Standard Port dla Madery to Casablanca. Wody wokół wyspy kryją kilka niespodzianek, które choć niewidoczne gołym okiem są bardzo dobrze oznaczone w pomocach nawigacyjnych. Mariny znajdują się jedynie na południowej stronie wyspy.
Są ciasne i często trudno znaleźć miejsce, jachty stają rufą do kei, a dziobem na boi lub mooringu. Większe jednostki cumują a longside, często po dwa lub trzy do burty. Obsługa marin jest niezwykle pomocna, zdarza się, że wychodzą RIB-em widząc maszt zbliżający się do główek.

Podchodząc do wyspy od strony Europy jako pierwszą ujrzycie latarnię Ilheu de Fora, a tuż za nią miejscowość Quinta do Lorde. Tu marina przeznaczona jest głównie dla jednostek do ok. 50 stóp, posiada jednak kilka miejsc dla większych jachtów. My spotkaliśmy tam nawet 20-metrowy katamaran. Uważajcie na częściowo zburzony falochron południowy i spłycenie przy czerwonej główce. Płynąc dalej na zachód traficie do Machico. To maleńki port rybacki z uroczą plażą oraz marinką dla małych łódek
i motorówek. Jachtów zmieści się tu dosłownie kilka i cumują bezpośrednio do betonowej kei, co na wodach pływowych wymaga uwagi nawet podczas postoju. Atmosfera jest jednak wspaniała. Kilkadziesiąt metrów przed wejściem znajdują się podwodne skały, widoczne jedynie przy niskiej wodzie, są jednak dobrze opisane w almanachu i na mapach. W samych główkach trzymajcie się co najmniej pięć metrów od zielonej, pod wodą leżą kolejne kamienie. Nie cumujcie też do pontonu po prawej stronie, przeznaczony jest jedynie do wyładunku dla miejscowych rybaków, którzy skwapliwie pilnują swojego miejsca. Kolejny port jachtowy to już stolica wyspy, wspomniane wcześniej Funchal. Aktualnie w budowie jest drugi basen dla jednostek sportowych, także wkrótce miejsca nie powinno tam już brakować. W porcie spotkacie duże wycieczkowce, a tuż przed główkami mariny nieoświetlone boje cumownicze. Uwaga w nocy, gdyż pomalowane są w ciemne barwy maskujące. Kolejna na zachód i ostatnia już marina – Calheta wydaje się być słabo osłonięta od fali wchodzącej
w światło główek. Nie jest również polecana do wchodzenia w nocy. Pomiędzy regularnymi miejscami postojowymi żeglarze znajdą szereg kotwicowisk, najczęściej doskonale osłoniętych – szczególnie przy wiatrach z kierunków północnych. Marina na Porto Santo znajduje się we wnętrzu portu handlowego, jest bardzo dobrze osłonięta. To również jedyne miejsce dla jachtów na wyspie. Wyposażone nie tylko w pomosty, ale również w boje do „kotwiczenia”. Podchodząc do archipelagu od południa uważajcie na Wyspy Pustynne. Wbrew temu, co twierdzi locja nie zauważyliśmy na nich nawet jednego światła nawigacyjnego.

Jeśli nie macie tyle wolnego czasu aby pokusić się o kilkudniową żeglugę przez ocean i będziecie czarterowali jacht na miejscu, pierwsza przygoda czeka Was już przy lądowaniu. Lotnisko na Maderze jest jedyne w swoim rodzaju. Pas startowy posadowiono na betonowych pylonach bezpośrednio nad lustrem wody. Efekt jest jeszcze większy, jeśli oglądacie je w porze przypływu, gdy podstawy podpór całkowicie zatopione są w falach oceanu.

W miarę możliwości wyspę opuszczajcie nocą. Rozświetlone miriadami świateł zbocza wyglądają bajecznie, a widok na długo zapada w pamięć. Będąc w Machico, odszukajcie Jose – emerytowanego marynarza, przyjaciela wszystkich ludzi morza. Nie zapomnijcie pozdrowić Go ciepło od kapitana
i załogi Bonawentury, może zaprosi Was do siebie na szklaneczkę domowego wina.

Masz pytania? Nie wiesz jak wyczarterować jacht? Potrzebujesz pomocy? Napisz, a na pewno Ci doradzimy:)!

Twój email

Twój telefon

Temat

Twoja wiadomość