Węzły żeglarskie towarzyszą żeglarzom od zawsze i wraz z rozwojem technologii w całej branży, również ewoluują. Nowe rozwiązania w osprzęcie żeglarskim, nowe włókna do produkcji lin, czy wreszcie chęć nazwania węzła własnym nazwiskiem, popychają nas ku odkrywczym igraszkom z kawałkiem sznurka. Efekty tych zabaw są naprawdę imponujące.

Możecie wierzyć lub nie, ale ludzie wymyślili już podobno ponad trzy tysiące węzłów, jakie możemy zastosować na linach – również w żeglarstwie. Ciekawe ile takiej liny potrzeba, żeby – ot dla przykładu – zawiązać każdy z nich jeden przy drugim. Jakby ktoś z Was wpadł na pomysł, żeby to jakoś policzyć, podzielcie się proszę wynikiem.

Według autorów Biblii węzłów, cały ten zasupłany galimatias podzielić można na kilka grup, zależnie od zastosowania.

Węzły mocujące – węzły cumownicze, które pozwalają przywiązać linę do stałego obiektu – knagi, polera, słupka, drążka lub dajmy na to obręczy, jest ich podobno ponad trzydzieści, np. cumowniczy żeglarski.

– Związy – służące do łączenia lin, tutaj również można przebierać w propozycjach, zależnie od tego czy na przykład łączymy ze sobą liny o tej samej średnicy czy różnej. Ciekawym przykładem jest zwiąż Huntera – według legendy dr Hunter użył go do naprawy zerwanych sznurowadeł i zupełnie nie zdawał sobie sprawy z własnego odkrycia, unikalność splotu zauważył przypadkiem przyjaciel wynalazcy.

– Pętle – niekwestionowanym liderem w tej kategorii jest węzeł ratowniczy, okazuje się jednak, że liny plecione obecnie z najnowocześniejszych włókien, mogą zachowywać się lepiej po zastosowaniu zupełnie innej pętli.

– Węzły dekoracyjne – zaryzykuję stwierdzenie, że nie ma żeglarza, który choć raz nie podziwiał na pomoście eleganckiej wycieraczki uplecionej własnoręcznie przez armatora jednostki lub zakupionej w marynistycznej cepelii za cenę godną butiku w Monte Carlo.

Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że już zapamiętanie nazw trzech tysięcy supełków to wyzwanie dla naprawdę tęgiej głowy. Stosowanie ich na co dzień w praktyce, wydaje się zupełnie poza możliwościami przedstawicieli homo sapiens sapiens. Trudno sobie również wyobrazić potrzebę używania ich w takiej ilości. Jakie więc stosujemy najczęściej?

– Ratowniczy – wiązanie ratowniczego na sobie z zamkniętymi oczami i przy szarpiącej linie to podstawowa umiejętność każdego, komu zamarzy się uprawianie sportów wodnych. Oczywiście w idealnym świecie. Ponieważ jednak należy dążyć do ideałów – uczmy się, to sprawność, która może nam kiedyś uratować życie. Węzeł ratowniczy to również najczęściej używana pętla na linie – wszechstronnego zastosowania, szczególnie jako pętle cumowe.

(By Patricio.lorente – Praca własna, CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=426292)

– Zwykły – nazywam się Zwykły, Supeł Zwykły. Nie polecam stosować się samego w sobie, gdyż wstrząśnięty pod obciążeniem i zmieszany w słonej wodzie staję się po prostu nie do rozwiązania. Stanowię jednak wyjściowy element wielu węzłów złożonych, np. związu wantowego.

– Ósemka – najczęściej stosowana jako stoper uniemożliwiający wyszorowanie się wolnego końca liny z kipy, bloku lub przelotki.

– Knagowy – zawiązany zgodnie ze sztuką, jest gwarantem prawidłowej pracy liny na knadze. Jeśli stosujecie go na cumach, pamiętajcie – szczytem szyku i elegancji jest wiązanie go tak, aby wolne końce lin patrzyły zawsze w stronę kokpitu.

Płaski – stosowany najczęściej do łączenia dwóch lin o tej samej grubości i elastyczności, jeśli lina nie będzie mocno obciążana. Zachowanie tych warunków jest szczególnie ważne. Obciążony węzeł zaciśnie się do granic. Próba połączenia lin o różnej grubości lub/i elastyczności skończy się natomiast samoistnym rozwiązaniem węzła, wcześniej lub później. Pamiętajcie również o pozostawieniu długich wolnych końców. Często stosowany przy wiązaniu refsejzingów, szczególnie na morzu.

– Prosty – również służy łączeniu dwóch lin, ten jednak dedykowany jest wiązaniu sznurów o różnych grubościach, formach i konstrukcjach, jednak niezbyt obciążonych.

Refowy – połączymy nim liny o podobnych średnicach, w sytuacji gdy może zajść potrzebna natychmiastowego rozwiązania. Wbrew nazwie rzadko stosowany do wiązania reflinek, szczególnie w trudnych warunkach na morzu. Przy silnym wietrze, słabej widoczności, załodze z mnóstwem rzepów odstających od sztormiaka i w szelkach asekuracyjnych z podwójnymi wąsami, węzeł wykazuje nieprzyzwoitą łatwość do przypadkowego zwolnienia.

– Związ wantowy – solidnie połączymy nim liny nawet o zdecydowanie różnych średnicach, również stalowe. Stosowany w awaryjnej naprawie elementów takielunku stałego.

– Szotowy – najczęściej używany do łączenia liny z uchem, zgodnie z nazwą stosowany przy wiązaniu szotów do rogu żagla. Zaskakująco często stosowany do szybkiego łączenia dwóch lin. Jeśli już koniecznie musimy korzystać z niego w tym celu, przełóżmy wolny koniec jeszcze raz – powstały w ten sposób węzeł bramszotowy jest zdecydowanie pewniejszy.

– Flagowy – łączymy nim linę z uchem jeśli chcemy mieć możliwość natychmiastowego zwolnienia węzła. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od sposobu mocowania flag kodu sygnałowego MKS, bander i proporców.

– Wyblinka – najczęściej stosowany przy podwiązywaniu liny do przedmiotu o zdecydowanie większym obwodzie, np. do drzewca lub grubej liny. Żeglarz o sprawności ręki na miarę Wołodyjowskiego, potrafi popisowo zarzucić wyblinkę np. na poler, podkręcając linę niczym kowbojskie lasso. Nawet z płynącego jachtu.

– Rzutkowy – służy do mocowania cienkiej linki do elementu o zdecydowanie większej średnicy, np. do innej liny. Stosowany najczęściej do wiązania rzutki cumowniczej – przy cumach o znacznej grubości, szczególnie jeśli mają zostać podane pod silny wiatr.

– Rożkowy – służy do podwieszania zbuchtowanych fałów na ich pracujących odcinkach wzdłuż masztu. Można przy jego użyciu mocować również inne przedmioty do lin pracujących w pionie.

– Cumownicze: rybacki i żeglarski – stosowane przy mocowaniu lin do elementów o znacznej grubości, np. polerów. Wszędzie tam, gdzie nie chcemy lub nie mamy możliwości zastosowania pętli.

Zachęcam do odszukania w szpargałach dwumetrowego kawałka linki, najlepiej grubości palca. Przyda się jeszcze jakieś krzesło, stołowa noga albo kryształowy wazon od teściowej, ewentualnie krnąbrny potomek. Tutaj uczulam: ten ostatni, doprowadzony do ostateczności może próbować walczyć. Co z tym wszystkim dalej robić pozostawiam już Waszej wyobraźni i inwencji twórczej. Jeśli wymyślicie nowy węzeł albo znajdziecie nietypowe zastosowanie do któregoś z powyższych – piszcie w komentarzach. Udanej zabawy Państwu życzę.

Autor: Piotr Jodkowski

Masz pytania? Nie wiesz jak wyczarterować jacht? Potrzebujesz pomocy? Napisz, a na pewno Ci doradzimy:)!

Twój email

Twój telefon

Temat

Twoja wiadomość